Martin Smolka

.



Valid XHTML 1.0 Strict

Poprawny CSS!

back
Ach, mé milé c moll (2002)

Oh, my Admired C Minor



Program Note:


(CZ)

Jde o další z pokusů vdechnout nový život starým obehraným hudebním součástkám, tentokrát mollovému trojzvuku a mollové melodii.

Představte si to jako návštěvu ve vetešnictví. Půvabný malý krámek je plný kousků zašlého světa. Hned nade dveřmi visí fragment krásné romantické melodie, jejíž rozklížené tóny už ztěží drží pohromadě a každý má jinou barvu. Hned za nimi se tyčí kdysi majestátní patetické akordy, stářím příšerně rozladěné a poněkud kvílející. Prach, přítmí, všelijaké vůně. Uprostřed místnosti visí nablýskaná arpeggia, kousek za nimi rezavěji plechové akordy, celé zprohýbané a trochu nakřáplé. Atd.

Vyjdete ven a nevíte, jestli Vás to potěšilo nebo příšerně roztesknilo.


(EN)

The piece is another attempt to breathe new life into old, hackneyed musical elements - this time the minor triad and minor melody.

See it as a visit to a junk-shop. The charming little shop if full of bits and pieces of a vanished world. Right above the door hangs a fragment of a beautiful Romantic melody, whose unstuck notes scarcely hold together any more and each has a different colour. Just behind it loom once majestic epic chords, now dreadfully out of tune and rather squeaky. Dust, dim lighting, all kinds of smells. In the middle of the room hang polished arpeggios, a little way beyond them tin chords are rusting, completely warped and a little cracked. And so on.

You go out and you can't decide whether it delighted you or whether it made you frightfully sad.


(PL)

Utwór jest dalszą próbą tchnięcia nowego życia w stare, ograne muzyczne elementy - takie jak molowy akard i molowa melodia.

Wyobraźcie sobie wizytę w sklepie ze starociami. Czarowny, mały kramik zapełniony jest cząstkami minionego świata. Zaraz nad drzwiami wisi fragment pięknej, romatycznej melodii, której odstające dźwięki z trudnością trzymają się razem a każdy ma inną barwę. Zaraz za nimi piętrzą się niekdyś majestatyczne, patetyczne akordy, strasznie rozstrojone strością i poniekąd kwilące. Kurz, półmrok, wszelakie zapachy. Na środku pomieszczenia wiszą wypucowane arpeggia, kawałek za nimi rdzewieją blaszane akordy, całe powyginane i trochę nadtłuczone. I tak dalej.

Wyjdziecie na zewnątrz i nie wiecie, czy was to ucieszyło czy strasznie roztęskniło.


http://www.martinsmolka.com       Copyright (C) 2008